Ads 468x60px

piątek, 13 grudnia 2013

6 grudnia 2013: Mikołajki, "Wróżka Zębuszka", "wymianka blogowa", spotkanie blogerów i nieudana podróż do Poznania z PolskiBus.com - a to wszystko w dzień imienin św. Mikołaja Cudotwórcy

Chociaż od mikołajek minął tydzień, podzielę się z Wami tym co tego dnia przeżyliśmy, bo takich przygód jeszcze nie miałam. Dzień zaczął się fantastycznie - już po piątej rano, bo dzieciaki nie mogły się doczekać, żeby zobaczyć co Mikołaj zostawił im w bucie. Dorotka (5,5) czekała też na "Wróżkę Zębuszkę", bo dzień wcześniej straciła swój pierwszy ząb.

Mikołaj nie zawiódł! Zostawił pełne buty słodyczy, a nawet paczkę z Mamowo Blogowej Wymianki Mikołajkowej u Agnieszki przysłaną do nas przez Agnieszkę z www.mummyboys.blogspot.com, za którą serdecznie dziękujemy!
Paczka przyszła dzień wcześniej, ale została przetrzymana do następnego dnia. W środku same wspaniałości ! Nie ukrywam, że uwielbiamy takie niespodzianki. :-) Zresztą zobaczcie sami, jakie zachwycone były dzieciaki. :-)
Wróżka nie zdążyła zabrać zęba i schować niespodzianki pod poduszkę, ale dzwoniła do mamy z informacją, że wysłała kuriera z klockami Mega Bloks, które mama wygrała do testów na w serwisie Babyboom.pl (ćśśś... powiem Wam w sekrecie, że jestem nimi zauroczona, ale o tym niebawem :-)).

W naszym kalendarzu adwentowym czekała kolejna niespodzianka - podróż autokarem PolskiBus.com do Poznania... i to na cały weekend. Pawełek (2,5) był zachwycony, że wreszcie pojedzie wielkim, czerwonym autobusem. Dorotka z przedszkolem miała iść do kina, ale niestety - warunki pogodowe tak się zmieniły, że panie odwołały tą atrakcję. Szalejący nad Europą Orkan Ksawery dał o sobie znać również w Bydgoszczy. W Grodzie nad Brdą wiało i sypało śniegiem, ale jeszcze można było jakoś wytrzymać.
W mikołajkowe popołudnie obładowani jak wielbłądy pojechaliśmy na nasz czerwony autobus do Poznania. Wiało, padał śnieg, było zimno i ogólnie było paaaskudnie! Na dodatek nasz Van Hool spóźnił się przeszło godzinę... ale zdążył w ostatnich 5 minutach "ostatniej szansy".
Z radością rozsiedliśmy się w środku, żeby po przejechaniu niespełna 45 km, utknąć przed Żninem w słynnym kujawsko-pomorskim korku krajowej piątki na ... 8 godzin. Staliśmy sobie w szczerym polu wśród tirów, autobusów i wszystkiego co miało jeszcze benzynę. Około 4 nad ranem policja eskortowała nas do Żnina, gdzie w Zespole Szkół nr 1 czekały na nas kanapki i gorąca herbata. Tutaj spędziliśmy kolejne godziny, czekając aż droga zostanie udrożniona.
Niestety nie udało mi się dostać na poznańskie spotkanie blogerek, czego bardzo żałuję i przykro mi, że zawiodłam niektóre osoby, no ale siła wyższa. Nie dotarliśmy też do mojej kuzynki i jej męża, którzy na nas czekali... Po przeszło 20 godzinach szczęśliwie dodarliśmy z powrotem do Bydgoszczy. Orkan Ksawery zagrał nam na nosie i zmienił wszystkie nasze weekendowe plany.

Wielkie podziękowania należą się kierowcy z PolskiBus.com, który mimo zmęczenia i całej sytuacji zachował niesamowity spokój, opanowanie i dbał o wszystkich pasażerów. Dziękujemy Szkole Podstawowej nr 1 w Żninie i osobom, które przybyły pomóc: za okazane serce i przyjęcie pod swój dach przeszło 600 osób zapewniając ciepłe napoje i kanapki (a nawet mleko dla naszych dzieciaków).

W całej tej sytuacji dziwi mnie to, że wiedząc co się dzieje na drodze i że trasa jest nieprzejezdna od dłuższego czasu, ktoś wypuścił nas z miasta pozostawiając samych sobie i robiąc robotę innym.
Sztab kryzysowy zaczął działać... ale dopiero po godzinie 22.

Mam nadzieję, że zbliżający się weekend będzie spokojniejszy, a Wy jakie macie plany? :-)

3 komentarze:

  1. o mamo nie zazdroszczę sytuacji, u nas na szczęście było spokojnie, Ksawery, aż tak nie dał o sobie znać.

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak.. okropny był ten wiatr i niejednemu plany pokrzyżował...


    PS. zapraszam do udziału w konkursie ;)

    http://kulinarneprzeboje.blogspot.com/2013/12/konkurs-na-swiateczna-babeczke.html

    OdpowiedzUsuń

 

Obejrzało nas

Tymczasem w Bydgoszczy...

Newsletter