Ads 468x60px

piątek, 23 grudnia 2011

Święta...

Czas świątecznych przygotowań to bardzo wymagający okres i co roku jest dokładnie to samo, ale jakby się coś nie działo, chyba byłabym zaniepokojona. :) W tym roku bardzo wymagające są nasze dzieci- Dorotka, która zawsze wszystko wie najlepiej, a za chwilkę kończy się tym, że mimo podkładki pomalowany obrus i wszystko dookoła tylko nie ozdoby.
Pawełek marudzi, bo kolejny ząb próbuje się pokazać światu (to już 8 :))) wszystko ślini i najchętniej tylko do mamy na rączki (dzięki Bogu mamy Hipseata i kręgosłup troszkę odpoczywa :)).
Pogoda za oknem zupełnie nie nastraja, do świat zamiast śniegu, szaro i mokro od deszczu i jeszcze mąż nie będzie miał urlopu po świętach, a tak się cieszyłam... No cóż życie często weryfikuje nasze plany, nic ubieram czapę Mikołaja i zaczynam pakować prezenty.

Nie jestem paczką!!!

Tak się złożyło, że pilnie musiałam wysłać dziś paczkę i to nie małą, bo ważyła równo 4990 (więc załapałam się w cenniku na paczkę do 5kg :))Właśnie waga jest tu tak ważna. Poprosiłam miłą panią na poczcie, żeby powiedziała mi ile wazy paczuszka, bo wydaje mi się, że powinnam się w kg zmieścić, ale rożnie to bywa, a należę do osób, które nie lubią przepłacać :)  Kiedy się okazało, że wagowo super, oznajmiłam, że tylko okleję paczkę i wysyłamy. Moja gaduła- Dorotka oczywiście musiała pozaczepiać Panie, bo chyba by umarła, jakby tego nie zrobiła. Jako, ze poczta była pusta (taki cud i to w okresie przedświątecznym) zaproponowano mojej córce, żeby się zważyła na wadze pocztowej, bo wszystkie dzieci to lubią i chcą, a dziś jest okazja.
 I tu następuje koniec tej historii, po wielkim zdziwieniu Pani na słowa mojej córci:
" Proszę Pani, ja nie jestem żadną paczką, nawet nie wyglądam jak paczka, ja jestem dziewczynka Dorotka, a tu się waży paczki, pomyliło się Pani?!"
Oczywiście się nie zważyła i cała drogę przeżywała, że Pani chciała ja jak paczkę potraktować :)
Kocham dzieci za ich szczerość :)))

Nasze 2+2, czyli nasza rodzinka:)

To właśnie my!
Rodzice tych wspaniałych maluchów, które potrafią każdego dnia dawać nam nieźle w kość, ale dawać tez cudowną radość i miłość.
"Szefem" domu jest mój mąż Szymon, na co dzień zabiegany, ale zawsze znajdujący czas dla mnie i maluchów, które go uwielbiają. To tata, który wraca po 10 godzinach do domu i ma siły i chęci do brykania z nimi. Pobuduje z klocków, słodziakami się pobawi, pogra na gitarze, albo zje piknikowe ciastka "na niby". :) A potem jeszcze znajdzie dobre słowo dla mnie, przytuli, a nawet obiad pochwali chociaż jak jest szybki, prosty i taki zwyczajny. :)
Nie wstydzę się powiedzieć, że mam męża idealnego, a nawet publicznie to piszę.
Ja jestem mamą na urlopie wychowawczym, bo pociechami, ktoś musi się zająć i cieszę się, że mam taką możliwość być z nimi w domku i obserwować jak każdego dnia zdobywają nowe umiejętności. Bardzo lubię twórczo spędzać z nimi czas i choć nasze prace są czasem nieudolne, ale za to świetnie się bawimy. :) Lubie poznawać nowości rynku dziecięcego i co rusz przemycać coś do domku, jako niezbędne, ku radości mojego męża. :) Choć coraz bardziej zauważam, że mieszkanie z gumy nie jest i trzeba mądrze dokonywać wyborów (aż ciężko uwierzyć ale na 35,77 m mieścimy się my, 2 dzieci, pies shih-tzu (Tesco), świnka morska (Chrumcia lub świnka Peppa - zależy od dnia), chomik (tez świnka Peppa) i rybki). Interesuję się pedagogiką, psychologią i fotografią. No, ale może teraz troszkę o naszych pociechach. :)

Dorotka
To nasza mała gaduła - gada, gada, gada i gada :)
Jest takim naszym żartem prima aprilisowym , bo się pospieszyła na świat o 17 dni :)
Za mamusia lubi wszystko co ma ogonki, każdy zwierzaczek jej. Bardzo lubi rysować, tańczyć i wygłupiać się, a najbardziej to chyba gadać. :) Jest bardzo odważną i wygadaną prawie 3,9 latką, potrafiąca powiedzieć czasem zaskakujące stwierdzenia i wyrażenia. Od marca jest też starsza siostrą. :)




A to Pawełek, nasz równo 9 miesięczny synek. Rozgadany i wiecznie kombinujący. "Właściciel" 7 zębów, którymi czasami okropnie potrafi ugryźć mamę, bo nadal naturalnie jest karmiony i w zasadzie nic poza"naturą" go nie interesuje. :)  Podobnie jak siostra, teraz on ma okazje robić z mamy "kangurka", bo bardzo lubi być noszony w chuście, chociaż wózkiem tez nie gardzi. Jest na etapie samodzielnego wstawania w łóżeczku, próby raczkowania i mówienia: "nieenienieenie". :)

Pozdrawiamy Was i zapraszamy do współpracy:
Małgorzata i Szymon Kaptur

Witam

Krótkim słowem wstępu bo długich nie lubię. Przywitam się krótko :)

Mam na imię Małgorzata, jestem szczęśliwą kobietką-żoną Szymona i mamą dwójki wspaniałych dzieci- Dorotki (3,9l.) i Pawełka (9m.).  
Obecnie jestem w domku na urlopie wychowawczym i wariuję razem z maluchami, które czasem potrafią doprowadzić mnie do białej gorączki, ale bycie mamą i żoną to etat 24 godzinny i bardzo go lubię :)

WITAM w moim świecie
 

Obejrzało nas

Tymczasem w Bydgoszczy...

Newsletter